sobota, 14 czerwca 2014

Prolog



Pospolity, siedemnastoletni chłopiec siedział na pospolitej kanapie w pospolitym salonie i z podniesioną głową spoglądał w niezwykle interesujący dla niego, pospolity żyrandol.
Jakiż on niezwykły. Piękny. Wspaniały. Fioletowy. Dzieło sztuki. Ach, piękny żyrandolu, jesteś tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Dlaczego jesteś mi tak odległy?
Po dobrych dziesięciu minutach patrzenia w stronę sufitu, chłopak spuścił głowę. Najprawdopodobniej zrozumiał, że wzrokiem żyrandola nie przyciągnie.
Joey, bo tak na imię miał chłopak, przejechał palcami po swoich kasztanowatych włosach, po czym wzdrygnął się lekko. Chyba dawno ich nie mył, bo były przeokropnie tłuste w dotyku. Jak jakieś nie do końca ususzone ślimaki. Dawno ich nie obcinał – i w najbliższym czasie nie zamierzał tego robić – przez co zdążyły już urosnąć na całe siedem centymetrów. Przy tym strasznie się przetłuszczały i były brzydkie z wyglądu. Przyzwoity chłopiec w jego wieku coś by tym zrobił: umył, zadbał, obciął… ale nie on. Przynajmniej nie ostatnio.
Umyłbym je, ale na Miłość Boską, nie chce mi się! Te wszystkie szampony tyle kosztują… Za wodę też są olbrzymie rachunki. Moja mama jęczy, że ją marnuję, a kto siedzi przez godzinę w wannie i „odreagowuje” stres? Chce, to ma… Brudnego syna.
A jeśli nagle przyjedzie rodzina? Bez ostrzeżenia? I co wtedy? Jak mnie zobaczą, to mogą mnie wydziedziczyć! To może jednak wypadałoby je umyć?
Myśląc o tych licznych świętach, na które jego rodzina może go już nie zaprosić, Joe poczuł się okropnie głodny. Od rana nic nie jadł, a była już dziewiętnasta.
Pogłaskał się po wygłodzonym brzuchu i wstał z kanapy. Nie przewidział tego, że jego nogi po długim siedzeniu, mogą go nie utrzymać. Ugięły się pod nim, lecz chłopak w ostatniej chwili zdążył oprzeć się rękami o kanapę.
Gdy adrenalina opadła, rozciągnął zasiedziałe mięśnie i skierował się do kuchni. A przynajmniej tak sądził. Nie widzieć czemu wybrał zupełnie inny kierunek. Co chwilę wpadał na ścianę, albo potykał się o porozrzucane na podłodze rzeczy, takie jak stare gazety poświęcone dekoracji wnętrz, czy włochate kapcie matki.
Czy to możliwe, żeby był aż tak śpiący, podczas gdy jeszcze nie było nawet dwudziestej?
Wpadł na jakieś drzwi i bez zastanowienia nacisnął klamkę. Były to drzwi do łazienki, jednak to, co było w środku na łazienkę nie wyglądało.
Od kiedy w naszej łazience mamy zieloną łąkę i płynącą rzeczkę? Czy ktoś może mi wytłumaczyć skąd tu wzięło się drzewo? Ha, jeszcze lepiej! Mamy tu jakieś chodzące kamienie! Chwila, to żółwie! Jak ja zawsze chciałem mieć żółwia! Ale dlaczego one są w łazience?! Chwila, co to tam jest? Człowiek? Idzie do mnie? Idzie. Mam się cieszyć, czy może uciekać? Czy ktoś mi powie, dlaczego w łazience jest niebo i świeci słońce?!!!

**********
Ech, koniec prologu mi się nie podoba. Ale ocenę pozostawiam czytającym. Mogę obiecać, że pierwszy rozdział będzie lepszy.

4 komentarze:

  1. CO TO MA BYĆ!? CZEMU TO JEST TAKIE ZAJEBISTE I CZEMU ŚMIAŁAM SIĘ JAK GŁUPIA DO MONITORA? I CZEMU PISZĘ CAPS LOCK'IEM? Aaa tak zapomniałam go wyłączyć, to z emocji. Dziewczyno kocham cię! Też zawsze chciałam mieć żółwia, ale się ich boję... Cóż. Joey (Kocham to imię) jest baardzo interesujący...
    Czekam na pierwszy rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba muszę trochę zmienić styl pisania, bo mi umrzesz z emocji :) Ale bardzo się cieszę, że Ci się podoba. Ach te żółwie i te ich zęby i pazury i jad w kłach... xD Aż Cię po znajomości poinformuję, że pierwszy rozdział pojawi się za tydzień ;)

      Usuń
  2. No nieźle! Czemu mnie tu wcześniej nie było, co?
    Ja się pytam jeszcze raz czemu?!
    Wpadłam na chwilkę, obczaić o czym tutaj piszesz i się wkręciłam. Sam tekst z lampą był inny. Taki intrygujący :D
    Reszta nie mniej ciekawa :) Zastanawia mnie co dalej. Co z Joe? Co się stanie? Jak na to zareaguje? Co z tym zrobi?
    Mam nadzieję, że już niedługo się dowiem :)
    Świetny prolog!

    Love,
    Chelle

    PS Proszę informuj mnie o nowościach jeśli łaska :D
    Z Bogiem xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę cieszę się, że Ci się podoba. Ciężko jest znaleźć zainteresowanych do nowo otwartego bloga :) Będę informować. ;3
      Pozdrawiam ^^

      Usuń