Może powiedzmy sobie najpierw co to jest.
[miejsce na artystycznie długie, poetyckie wypracowanie, z którego wynika tylko tyle, że opowiadanie to jest czymś, co mi chodzi po głowie]
No więc to sobie wyjaśniliśmy. Heh. Ja zwykle rzeczy takich, jak opisywanie swoich uczuć względem opowiadania nie czytam, więc nie każę czytać go Wam.
Inspiracją z początku była muzyka Marilyna Mansona (w szczególności piosenka "Dope Hat") oraz animowane filmy Tima Burtona. Później - po dłuższej przerwie wywołanej zastojem twórczym - do ponownego pisania pchnęła mnie piracka składanka z hitami Radiohead.
Później znowu przestałam pisać. Bo tak jakoś wyszło.
Ale teraz, po raz któryś z kolei, mam chęć to kończyć. Bo ta historia mi się podoba. I nie chciałabym, żeby zniknęła gdzieś z mojej pamięci.
Gdzieś tu wkradł się błąd. Źle zaczęłam. Ale staram się to naprostować.
Jak chcesz czytać... radzę zaobserwować bloga, bo często tu rozdziałów nie będzie. A jak się jakiś pojawi, to przynajmniej nie zapomnisz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz